Większość właścicieli fabryk myśli, że systemy zarządzania budynkiem (BMS) to zabawka do nowoczesnych biurowców ze szkła. W Simteks Studios sprawdziliśmy, jak ta technologia radzi sobie w hali z 1994 roku, gdzie hula wiatr, a rachunki za gaz bolą co miesiąc. Poniżej konkrety z wdrożenia w zakładzie produkcyjnym pod Radomiem.
Co zastaliśmy na hali o powierzchni 2350 m2?
Zakład produkujący uszczelki techniczne działał w budynku z 1996 roku. Ogrzewanie gazowe było tam sterowane ręcznie przez pracownika, który przychodził na 6:00 rano. Oświetlenie co prawda wymieniono na LED-y dwa lata wcześniej, ale lampy świeciły się non-stop w każdej alejce, nawet jeśli nikt tam nie przebywał przez trzy godziny. Właściciel, pan Marek, płacił za gaz średnio 14 310 PLN miesięcznie w samym szczycie sezonu grzewczego, co przy obecnych cenach energii stawało się coraz trudniejsze do udźwignięcia.
Największym problemem była bezwładność systemu i brak jakiejkolwiek kontroli nad stratami ciepła. Rano w hali temperatura wynosiła 13,2 stopnia, a o 11:00, gdy maszyny już pracowały na pełnych obrotach, temperatura skakała do 25 stopni. Ludzie otwierali bramy rozładunkowe, żeby się ochłodzić, a piec gazowy w tym czasie pracował na 99,3% mocy. To klasyczny scenariusz marnowania pieniędzy, który spotykamy w co drugiej polskiej fabryce zbudowanej przed 1997 rokiem.
Szybki montaż bez kucia ścian i przestojów
Zaproponowaliśmy wdrożenie systemu BMS opartego na protokole bezprzewodowym dla 34 czujników temperatury i obecności. Dzięki temu uniknęliśmy kładzenia kilometrów nowych kabli w starych korytach, co zawsze generuje dodatkowy koszt i bałagan. Cała instalacja w Radomiu trwała dokładnie 9 dni roboczych. Zespół Simteks Studios pracował głównie po 15:00, kiedy pierwsza zmiana kończyła pracę, więc zakład nie musiał wstrzymywać produkcji ani na jedną godzinę.
Koszt całego osprzętu wraz z robocizną zamknął się w kwocie 48 240 PLN netto. Skupiliśmy się na trzech prostych funkcjach: harmonogramach grzania, czujnikach ruchu w magazynie oraz automatycznym domykaniu zaworów w momencie otwarcia bram sekcyjnych. Nie budowaliśmy skomplikowanego systemu do sterowania roletami czy muzyką – postawiliśmy na narzędzie, które ma jeden cel: obniżyć rachunki za media.
Nie szukaj innowacji na siłę. Szukaj miejsc, gdzie Twoje pieniądze uciekają przez otwartą bramę lub świecące się bez sensu lampy.
Realne wyniki po 12 miesiącach pracy systemu
Pierwszy raport z lutego 2024 roku pokazał, że zużycie gazu spadło o 19,4% w porównaniu do tego samego miesiąca rok wcześniej. W przeliczeniu na gotówkę fabryka zaoszczędziła 3 140 PLN w jeden miesiąc. Oświetlenie w strefie pakowania i magazynie wysokiego składowania, dzięki prostym czujnikom, pobiera teraz o 46% mniej prądu. Nikt już nie musi pamiętać o gaszeniu świateł po wyjeździe ostatniego wózka widłowego o 22:00.
Całkowity zwrot z inwestycji (ROI) nastąpił dokładnie po 13,8 miesiącach od uruchomienia systemu. Wniosek dla zarządzających jest prosty: stara hala nie musi oznaczać wysokich kosztów utrzymania. Wystarczy dołożyć inteligentny sterownik do tego, co już stoi. W Simteks Studios wiemy, że fabryka to nie laboratorium – tutaj rozwiązanie musi być pancerne, proste w obsłudze i przede wszystkim musi się spłacić w rozsądnym czasie.
Gdzie pojawiły się techniczne schody?
Szczerze mówiąc, nie wszystko poszło idealnie od pierwszej minuty. Stary kocioł gazowy z 2007 roku posiadał specyficzny sterownik, który początkowo nie chciał współpracować z nowym protokołem komunikacyjnym. Nasi technicy musieli spędzić dodatkowe 6 godzin na programowaniu niestandardowej bramki logicznej, co kosztowało klienta dodatkowe 860 PLN. To częsty problem w automatyce przemysłowej – starsze maszyny bywają kapryśne przy kontakcie z nową elektroniką.
Pojawił się też opór ze strony załogi w strefie wysyłek. Pracownicy skarżyli się, że światło gaśnie zbyt szybko, gdy stoją bez ruchu przy skanerach. Musieliśmy skorygować opóźnienie wyłączenia z 2 na 6 minut. To pokazuje, że technologię trzeba dopasować do rytmu pracy ludzi, a nie odwrotnie. W Simteks Studios zawsze zostawiamy sobie tydzień po montażu na takie drobne korekty, bo system ma pomagać, a nie irytować zespół.